O autorze
Nietutejsza. Emigrantka od roku 1997: wcześniej w Danii, obecnie w Niemczech. Ekonomista z wykształcenia, kreatywna dusza z natury. Matka. Hobby: łamanie stereotypów i mitów kulturowych. W wolnych chwilach pływa.
Tweetuje.

"Ida" a sprawa polska

Kadr z filmu "Ida" Pawła Pawlikowskiego
Po przyznaniu Oscara „Idzie“ Pawła Pawlikowskiego kilka dni temu, media polskie zalała fala bardzo niewybrednej krytyki. Określenia typu „Żida“, „Bida“, „Gnida“, należały do najbardziej wyszukanych. Mimo, że emocje już trochę opadły, sztorm medialny czy też prawdziwa burza ideologiczna wokół tego filmu zdaje się nie uspokoić zbyt szybko. Nasuwają się analogie do filmu „Pokłosie“, który wiele lat po jego produkcji wciąż jeszcze niektórym środowiskom stoi ością w gardle…)

Długo przed rozdaniem Oskarów, „Ida“ była owiana ostrą kontrowersją stworzoną przez środowiska prawicowe, które określiły ten film jednoznacznie jako antypolski. Z inicjatywy Reduty Dobrego Imienia czyli Polish Anti-Defamation League, zostało nawet zebranych ponad 60 000 podpisów pod petycją skierowaną do PISF, aby film ten został opatrzony notką historyczną, ponieważ ich zdaniem zniekształca on historię Polski w oczach zagranicznego widza.



Równolegle powstały również inne inicjatywy, np. strona na facebooku o nazwie „Nie idę na Idę“, o której warto wspomnieć tutaj w takim kontekście, że - jak się okazuje - duża część osób, które najmocniej ten film krytykują, miedzy innymi część prawicowych dziennikarzy, filmu do dziś dnia nie widziała…. Nie mam zamiaru tutaj streszczać dla nich tego filmu. Nie sądzę jednak, żeby mieli oni jakiekolwiek prawo głosu w dyskusji o nim.

Można by przypuszczać, że sztuka filmowa, jako część kultury jest dziś niezależna politycznie i ideologicznie. W Polsce jednak wydaje się czasem, że pokutuje przeświadczenie - chyba jako scheda po czasach PRL-u - że tak właśnie jest i wręcz tak właśnie ma być. Ale czy tu się coś komuś nie pomyliło? Bo od czego właściwie jest sztuka? Czy jej zadaniem jest mieć taki charakter?

W przypadku „Idy“, historia Polski jest pretekstem do pokazania opowieści o ludziach, ich wyborach, przeznaczeniu i o ich osobistej zależności od tego, kim są i w jakim czasie żyją. To nie jest opowieść historyczna, to nie jest również film dla ludzi, którym trzeba tłumaczyć, że II Wojna Swiatowa została rozpętana przez Niemców. Tutaj widz o tym wie, mimo że ani jeden Niemiec się w filmie nie pojawia, jest to oczywiste. Film jest zbliżony bardziej do poezji niż do prozy: operuje metaforami, obrazami. To film, który od widza wymaga dialogu z sobą samym, gotowości emocjonalnej, wyjścia z własnej strefy komfortu, akceptacji, że życie nie jest czarno białe, ale że składa się z wielu odmian szarości. Że w przypadkach ekstremalnych jest nawet tak przewrotne, że nie można właściwie jednoznacznie odróżnić dobra od zła.
To film, który po obejrzeniu pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

Ale przyznam że i dla mnie postacie głównych bohaterek „Idy“ są w pewnym sensie symboliczne dla Polski, a nawet wciąż aktualne. Jak napisał David Denby w newyorker.com, postać Wandy jest wręcz symbolem polskiej historii: wielokrotnie oszukana, pozbawiona złudzeń, nadużywająca alkoholu, tłumiąca swoje lęki i złamana przez los.

Ida natomiast, mimo że młoda i wchodząca w życie, ma za sobą historię rodzinną, która obciąża ją w istotny sposób, ciągnie się za nią, nie pozwala być jej całkowicie wolną, mimo że nie ma w tym jej własnej winy.

Jest to o tyle aktualne, że do dziś w Polsce, mimo że w mniejszym stopniu niż kiedyś, istnieją sytuacje, w których to, kim byli Twoi rodzice, czy dziadkowie i po której stronie barykady stali, ma istotne znaczenie dla tego, kim jesteś dzisiaj i jak zostajesz odbierany przez otoczenie. Polska wciąż jest krajem w którym nikt nie jest tak naprawdę w stanie uciec od swojej przeszłości, od swojego pochodzenia.

Wbrew temu, co się mu zarzuca, „Ida“ nie tylko nie odbiera winy za zbrodnie Niemcom, ale więcej: podnosi je do kolejnej potęgi. Tutaj rodzina polska, która początkowo zgodziła się na przechowywanie rodziny żydowskiej, staje w pewnym momencie przed wyborem swojego życia i cudzej śmierci. Oni nie chcą być bohaterami, chcą sami przeżyć. I dlatego decydują się na morderstwo. Tutaj przychodzi na myśl film „Wybór Zofii“, bo jakikolwiek on będzie, będzie on tragiczny. W całym horrorze tej sytuacji okazują oni cień swojego człowieczeństwa ratując tę osobę, którą są w stanie: dziewczynkę Idę nie mającą semickiego wyglądu, która zostaje oddana do zakonu na wychowanie.
Ale okrucieństwo tutaj się nie kończy: Wanda, która oprócz Idy jako jedyna z całej rodziny przeżyła horror wojny, staje się wyzutą z emocji, cyniczną egzekutorką Polaków, których rękami dokonała się rzeź jej własnej rodziny.

Okrucieństwo zatacza koło, zbrodnia zostaje opłacona zbrodnią. Życie pisze scenariusz zgoła biblijny: „oko za oko, ząb za ząb“…

To symboliczne również dla sytuacji powojennej w Polsce, gdzie wielu Żydów, którym w ogóle udało się przeżyć Holokaust, weszło w struktury partyjne i tam robiło (również krwawe) kariery. Ten fakt, to ulubiony argument „patriotów“ polskich przeciwko tzw. „żydokomunie“. Jednak pytanie o przyczyny takiego zjawiska nie pojawia się w obecnej debacie medialnej w Polsce w ogóle, a być może w końcu powinno. Mogłoby się bowiem okazać, że po to, aby w ogóle w jakikolwiek sposób zintegrować się w Polsce powojennej Żydzi mieli wybór pomiędzy zatraceniem swojej tożsamości poprzez zmianę nazwiska i przejście na katolicyzm, albo wstąpieniem do struktur komunistycznych, gdzie religia ideologicznie nie istniała.

Kolejnym argumentem podnoszonym w tej chwili przez polskie środowiska prawicowe jest pretensja, dlaczego w polskiej sztuce współczesnej nie promuje się postaci bohaterów polskich, tu podaje się m.in. często postać Ireny Sendlerowej, bohaterki, która uratowała wielu Żydow w czasie wojny. Jednak mało kto wie, że historia tej heroicznej kobiety ma swoją drugą stronę medalu: po wojnie Irena Sendler oraz jej rodzina byli wyobcowani i naznaczeni przez Polaków nie inaczej, tylko dokładnie z powodu jej bohaterskich czynów względem Żydow. Mało kto wie, że wielu z 6000 polskich Sprawiedliwych Wsród Narodów Swiata nigdy nie przyznało się w Polsce do swoich medali ze względu na strach wykluczenia ze społeczności przesiąkniętej głębokim antysemityzmem.

„Ida“ to film przede wszystkim o ludziach, nie o historii, nie o ideologii. Jednak dla tych w Polsce, którzy te wątki koniecznie chcą tam widzieć, jest to być może całkiem potrzebne wyzwanie: bo skąd właściwie bierze się ich protest, skoro opowieść o rodzinie żydowskiej zabitej przez Polaków jest zgodna z prawdą, bo takie rzeczy się w Polsce działy,? Skąd ta negacja? Dlaczego nie można w sposób odpowiedzialny i cywilizowany rozprawić się raz na zawsze z tą kartą przeszłości i zamiast w nieskończoność szukać kontrargumentów, zamknąć ten rozdział i przejść dalej?

Współczesna Polska zdaje się być jednak krajem, w którym historia ma wciąż większe znaczenie niż teraźniejszość.

Protesty autorów artykułów pism takich jak np. wPolityce zarzucające „Idzie“ krzewienie „obcej kultury żydowskiej“ przywołują momentalnie wspomnienie propagandy nazistowskiej z lat 30-tych.
Trudno jest zaprzeczyć, bez względu na to, jak bardzo by się chciało, że kultura żydowska i kultura polska zawsze się przenikały, widać to we wszystkim, od przepisów kulinarnych po język polski/jidisz. A co z dziedzictwem kulturalnym, które jest od lat jedną z niewielu dziedzin zaznaczających Polskę sukcesami na mapie międzynarodowej? Ile było Żydów w polskiej literaturze, malarstwie, muzyce, teatrze, filmie…. Jan Brzechwa, Julian Tuwim, Marian Hemar, Antoni Słonimski, Bolesław Leśmian, Bruno Schulz, Leopold Tyrmand, Jerzy Kosiński, Aleksander Bardini, Kazimierz Rudzki, Tadeusz Kantor, Władysław Szpilman, Artur Rubinstein, Andrzej Munk …. (tu można wymieniać dużo, dużo więcej, jeśli chodzi np. o muzyków, to ktoś doliczył się aż 1500..). .. To wszystko byli tuzy polskiej kultury, którzy innej ojczyzny niż Polska nie mieli. Kto dziś powie, że byli to twórcy żydowscy? To przecież kompletny nonsens…

Ci „Żydzi“ byli również - a raczej przede wszystkim! - Polakami.

W świetle tego faktu, cała manipulacja, w której celują pewne grupy „patriotyczne“, objawiająca się na przykład poprzez maniakalne wręcz wynajdowanie żydowskiego pochodzenia oraz „prawdziwych“ imion i nazwisk wśród rdzennych Polaków przeszła już dawno granice absurdu.
To jak ciągłe poszukiwanie jakiegoś nieistniejącego wroga, „Feindbild“, jakiejś innej, „wrogiej kultury“ , która ma rzekomo być zagrożeniem dla „ojczyzny“.. .

Historia Polski składa się z losów jej mieszkańców. Opowieść każdej polskiej rodziny, która przeżyła II Wojnę Swiatową nadawałaby się prawdopodobnie na film fabularny. Czasem te losy są od siebie różne jak dzień i noc, ale ta różnorodność nie czyni żadnego Polaka mniej polskim.
Dlatego zaryzykowałabym stwierdzenie, że syzyfowe próby wciśnięcia tej historii w jeden wątek narodowo-patrioryczny, tak jak to się dzieje od jakiegoś czasu, czego odbiór filmu „Ida“ jest w tej chwili najlepszym przykładem, są (stety/niestety) z góry skazane na niepowodzenie.

A co piszą o „Idzie“ za granicą, tam gdzie podobno miała być niezrozumiana razem z całym jej kontekstem historycznym?

newyorker.com, autor: David Denby, "Ida, filmowe dzieło sztuki":

Między 1939 a 1945 Polska straciła jedną piątą swojej populacji, włączając w to 3 miliony Żydów. Dwa lata po zakończeniu wojny, komuniści przejęli rządy w kraju pod okiem Armi Czerwonej oraz NKWD. Wielu Polaków, którzy wsławili się w podziemnej walce z Nazistami, zostało oskarżonych o niedorzeczne zbrodnie, ludzie myślący niezależnie zostali rozstrzelani lub powieszeni. W filmie „Ida“ nic z tego nie jest powiedziane wprost, ale wszystko to jest wbudowane w atmosferę: kraj sprawia wrażenie wymarłego, ludność nielicznej, atmosfera zwykłych rozmów jest sparaliżowana przez świadomość, że wielu z tych którzy przeżyli popełniło akty zdrady albo poddało sie umyślnej niewiedzy.

"Ida" (…) przedstawia dialektycznie przeciwstawną sobie, dziwną parę: katoliczkę i komunistkę; niewinną dziewczynę i doświadczoną przez życie polityczną intelektualistkę; miłującą (Chrystusa) i nienawidzącą (polską przeszłość). Jednak (…) to, co im się przytrafia należy rozumieć zarówno jako los jednostki jak i los Polski. Jednak Pawlikowski nie faworyzuje jednego punktu widzenia ponad innym: obie kobiety są tak samo wyizolowane i taka sama jest w nich potrzeba wspólnego pozbierania odłamków tożsamości w kraju, który został niemal całkowicie złamany.
Powszechnie wiadomo, że część Żydów, którzy przeżyli nazistów (często uciekając w tym celu do Moskwy) wstąpili do służby państwowej w tajnej policji, który to ruch, delikatnie mówiąc, nie był popularny wśród polskich antykomunistów (oraz wśród polskich antysemitów). Wanda, jak wnioskujemy, była mądrzejsza niż wielu innych, ale w roku 1961 roku straciła wiarę. Jej świat nie narodził się na nowo w rewolucji , a następstwa wojny okazały się być wyniszczające i haniebne. Czerwona Wanda została dwa razy zdradzona - przez rzeź Żydów i polski antysemityzm, a następnie stalinizm, w który była zaangażowana. W 1961, bardzo mało ją motywuje: dobre mieszkanie, wrodzony instynkt rozkazywania, kilka cierpkich żartów, Symfonia "Jupitera" Mozarta, trochę alkoholu i głód seksualny.. . To sympatyczna, ale twarda kobieta, zbyt świadoma, żeby kłamać o czymkolwiek, zwłaszcza sobie samej. "Ida" może być subtelną historią o dwóch konkretnych kobietach poszukujących tożsamości, ale nie możemy powstrzymać myśli, że Wanda, to JEST historia Polski, jednocześnie pełna żalu jak i nie do odkupienia.



patheos.com, autor: Artur Rosman

Jeśli chcesz zawiłości polskiej historii, to tu ją masz: Polacy wydawali i zabijali Żydów w czasie wojny, jednak to właśnie najwięcej Polaków ze wszystkich innych narodów jest Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata (podczas najbardziej brutalnej okupacji II wojny światowej, nieporównywalnej do „miękkich okupacji", jak w Holandii i Francji ). Polacy byli też pierwszymi, którzy , ponosząc olbrzymie ryzyko własne, zdali raporty aliantom o obozach koncentracyjnych (jednak bezskutecznie).
Winy Polaków są dobrze udokumentowane, być może nawet zbyt dobrze, jednak liczba polskich ofiar podczas wojny jest tak mało udokumentowana, że nawet niektórzy mówią o „Zapomnianym Holokauście“. Nie jest to zaskakujące, ponieważ - jak pokazuje film "Ida", ta historia jest krwawa i pogmatwana. I jeśli jest jedna prawda, która w końcu zwycięża to taka, że ofiary często stają się sprawcami…..

Prawdziwy geniusz wielkiej sztuki polega na tym, żeby subtelnie ukazać nam te niewygodne prawdy. Ida robi to nadzwyczaj dobrze .


Polecam również:

How we made Ida: Paweł Pawlikowski on the journey from script to film
Trwa ładowanie komentarzy...