O autorze
Nietutejsza. Emigrantka od roku 1997: wcześniej w Danii, obecnie w Niemczech. Ekonomista z wykształcenia, kreatywna dusza z natury. Matka. Hobby: łamanie stereotypów i mitów kulturowych. W wolnych chwilach pływa.
Tweetuje.

Czy ja mogę tak po prostu przejść obojętnie?… - rozmowa z Magdą Zatke, założycielką Fundacji You Can Help

źródło: Fundacja You Can Help, http://ychf.org
źródło: Fundacja You Can Help, http://ychf.org
Magdalena Zatke jest nie tylko właścicielką dobrze prosperującej firmy. Z potrzeby serca i - jak to sama określa - z pobudek egoistycznych, stworzyła wspólnie z mężem Fundację You Can Help, organizującą zbiórki pieniędzy dla osób najbardziej potrzebujących. To ona właśnie uczestniczyła w mojej aukcji na allegro z okazii Finału WOŚP w tym roku, wygrywając wywiad na łamach blogu natemat. Prywatnie jest szczęśliwą żoną i za kilka dni - mamą trzeciego dziecka - córeczki….

Chciałabym wiedzieć więcej na temat Pani firmy, jej historii oraz motywów rozszerzenia działalności na fundację charytatywną. Czy jest ona ukierunkowana na jakieś specjalne potrzeby? Czy WOŚP była dla niej bezpośrednią inspiracją?



W 2008 otworzyliśmy z mężem firmę Laser Delux w Łodzi. 
Dzięki dobremu pomysłowi, odpowiedniej polityce dbania o klienta i Partnerom firma rozwinęła się do 20 oddziałów w całej Polsce. Zajmujemy się przed wszystkim depilacją laserową oraz innymi zabiegami z wykorzystaniem najnowszych technologii laserowych na świecie, które niwelują niedoskonałości skóry, takie jak zmarszczki, rozstępy, blizny, rozszerzone naczyńka i inne problemy skóry.

Wiele lat temu zaczęliśmy uczestniczyć w akcjach WOŚP, wrzucając do puszek i licytując na różnych aukcjach, a przez ostatnie 2 lata byliśmy wspólnie z dziećmi wolontariuszami i podczas finału zbieraliśmy cały dzień pieniądze od życzliwych Łodzian. 
Emocje, które w nas wtedy powstały, uczucie spełnienia i poczucie, że robimy coś dla innych były dla nas bezcenne i stały się motorem w realizacji nowego celu, jakim właśnie stała się Fundacja. Pomyśleliśmy, że fajnie pomagać w ten sposób, że raz na jakiś czas przelejemy pieniądze na konto kogoś potrzebującego, bądź raz w roku staniemy z puszką od Jurka Owsiaka. Ale jakie byłoby to super uczucie gdyby pomagać przez cały rok! Gdyby na stałe zachęcić coraz większą grupę ludzi, aby nie odwracali głowy od potrzebujących, tylko dzielili się malutką częścią swoich dochodów z tymi, którym los naprawdę nie sprzyja. 



Stąd powstała idea Fundacji You Can Help . Fundacja ma nazwę angielską, bo nie chcemy zawęzić się jedynie do Polski, stąd też istnieje na stronie możliwość wpłat dla potrzebujących również w walucie Euro, a wkrótce również dostępne będą transakcje kartami kredytowymi.

Jakie były Państwa motywy przy tworzeniu Fundacji? Jakie są jej założenia?

Fundacja powstała z potrzeby serca, całość kosztów finansujemy z własnej kieszeni. Nie pobieramy, ani nie mamy zamiaru pobierać pensji, prowizji ani innych profitów. Fundacja powstała dla ludzi i wyłącznie z chęci niesienia pomocy w potrzebie. Funkcjonujemy w ten sposób, że pokrywamy koszty prowadzenia Fundacji z własnych środków. Nie zarabiamy na tym ani 1 zł. Nie jesteśmy też platformą crowfundingową, która pobiera prowizję od Podopiecznych.

Założenia naszej Fundacji są proste, zgłasza się do nas Potrzebujący, my zakładamy zbiórkę na stronie i stajemy "na uszach“, aby rozgłosić tę pilną potrzebę w całym internecie. Zbiórka jest od razu tłumaczona na język angielski, więc będziemy się promować również za granicą. Mamy zamiar pozyskać do współpracy znanych i lubianych w Polsce i na świecie. 

Czy Podopiecznymi mogą być tylko chore osoby /dzieci?  Czy Fundacja ma jakieś tego typu ograniczenia? 

Nie ograniczamy się tylko do dzieci, potrzebującym może być również dorosły.
Ale nie robimy zbiórek na wszystko, czyli - tak jak w niektórych fundacjach - na przykład na zwierzęta itp. Nie. Skupiamy się na ludziach chorych.
Naszym sukcesem było ostatnio pozyskanie 20 tys złotych na lek dla chłopca po przeszczepie szpiku kostnego, który to lek ma pomóc, aby szpik się przyjął. Jedna dawka tego leku kosztuje 20 tysięcy złotych, koszmarne pieniądze. To była nasza pierwsza zbiórka i na to udało się nam zebrać środki bez żadnej pomocy medialnej w 5 dni!

Obecnie zbieramy dla dzieci na turnusy rehabilitacyjne, wózek inwalidzki, windę do domu itp. Mam wrażenie, że na tego typu akcje odzew jest niestety dużo mniejszy, wydaje mi się, że chyba ludzie nie myślą, że to jest aż takie ważne, więc nie ma pospolitego ruszenia. Ale nie poddajemy się, szukamy jak najwięcej okazji, żeby osoby publiczne i ludzie znani i lubiani polecali nas dalej, bo jak będzie nas wszystkich dużo, to i na takie cele "mniej ważne " znajdą się ludzie, którzy parę złotych przeleją i w końcu jest szansa, że uzbieramy kwotę potrzebna choremu.
(Zobacz film o małym Adasiu, któremu można uratować życie dzięki Fundacji You Can Help).

Jestem pod wrażeniem całej Państwa idei, byłoby fantastycznie. gdyby więcej firm większych i mniejszych prowadziło podobną działalność. Jak Pani sądzi, w jaki sposób można ludzi zachęcić do aktywnej pomocy innym? Część polskiego społeczeństwa nie dysponuje dużymi środkami finansowymi. Czy prywatne osoby lub firmy przekazując pieniądze na podopiecznych fundacji oprócz satysfakcji z racji pomagania innym mają jakieś ulgi?

Oczywiście, istnieją możliwości związane z przekazaniem darowizny na każdą fundacje, która realizuje cele społeczne. Osoby fizyczne mogą odliczyć maksymalnie 6% od dochodu rocznego, to samo dotyczy osób prawnych (np. sp. z o. o.), które mogą odliczać aż 10 % (wiecej informacji na ten temat pod tym linkiem).

Co do możliwości finansowych, to u każdego są one inne. Najważniejsze, żeby pokazać ludziom, jaka ważna jest chęć niesienia jakiejkolwiek pomocy innym, żeby pokazać, że grupa ma siłę i każdy może zrobić coś dobrego dla potrzebujących. Ważne, aby ludzie pomyśleli: co ja bym zrobił jakby taka tragedia dotknęła mnie albo moje dziecko? Czy poruszyłbym niebo i ziemię? Chcemy trochę zachęcić ludzi do myślenia. Czy ja mogę tak po prostu przejść obojętnie? Czy te 10, 20, czy 50 zł, które wpłacę zrobi mi jakąś różnicę? Czy ja może przyczynię się do czyjegoś wyzdrowienia?…



My to robimy z pobudek egoistycznych, uczucie spełnienia, poczucie, że komuś pomogłam jest tak miłe, że ciężko je porównać z czymś innym. Na tym samym bazujemy jeśli chodzi o naszych Pomagaczy. Dla nich to też spełnienie dobrego uczynku, który powoduje to miłe uczucie w sercu i poczucie, że dobro do mnie kiedyś powróci, gdy sam będę w potrzebie.
Kwestując z puszką podczas Finału WOŚP spotykamy samych radosnych ludzi, ja się cieszę, że zbieram, moje dzieci się cieszą, że coś robią dla innych dzieci, ludzie przychodzą i wrzucają od kilku groszy po kilkaset złotych, dzieci przychodzą z zawartością całej skarbonki. Każdy odchodzi z uśmiechem na ustach, więc po co to robią? Dla najważniejszej korzyści, jaką można osiągnąć: dla uczucia, że zrobiłem coś dobrego. Myślę, że to Polaków nakręca. Myślę, że w każdym tkwi dobro i warto je ukierunkować w celu pomocy, ratowania życia innym, którym akurat wali się świat.

Ostatnio byliśmy jednak świadkami, jakie bardzo nieoczekiwane i negatywne reakcje wywołała prośba o pomoc od chorej na raka Kory Jackowskiej czy Małgorzaty Braunek. Wydaje się, że w polskim społeczeństwie dziś istnieją dwa bieguny: z jednej strony radość WOŚP i pospolite ruszenie w związku z największą akcją społeczną w Polsce od lat, a z drugiej strony ludzie wprowadzający podział na tych, którym "należy" pomagać, a tym, którzy "nie mają prawa prosić o pomoc". Ma Pani jakieś przemyślenia na ten temat? 

Moim zdaniem tutaj są co najmniej dwie kwestie do rozważenia, zanim się kogoś osądzi. Po pierwsze: leki ratujące życie są koszmarnie drogie, to nie są tysiące, a dziesiątki, czy setki tysięcy złotych. Jeden zabieg fotoferezy pozaustrojowej (ECP), która jest bardzo skuteczna i ratuje życie po przeszczepach, na którą zebraliśmy potrzebną kwotę dla naszego podopiecznego Mateusza kosztuje 20 000 PLN. Takich sesji Mateusz może potrzebować kilka. To są ogromne pieniądze, a przecież to nie są jedyne środki, jakie będą mu potrzebne, aby wrócić do zdrowia.
Większość z nas myśli, że jak ktoś występuje w telewizji, jest artystą, aktorem, dziennikarzem, to nie wypada mu prosić o pomoc, bo na pewno jest bardzo bogaty i zarabia nie wiadomo ile. To chyba też jest złudne, bo to że pracuje swoją twarzą w filmie niekoniecznie musi oznaczać, że śpi na pieniądzach i być może takie drogie terapie są poza jego zasięgiem.

Na drugim biegunie jednak my, jako Fundacja, stawiamy na szczerość i uczciwość, dlatego sprawdzamy przy zgłoszeniach naszych podopiecznych, czy faktycznie sytuacja materialna nie pozwala im na uzbieranie wymaganej kwoty samodzielnie. Byłoby to dla nas niemoralne proszenie ludzi dobrej woli o pomoc, podczas gdy nasz podopieczny opływa w luksusy i zwyczajnie próbuje na tej zbiórce zyskać. Nie ma naszej zgody na takie praktyki.

Dziękuję za szczerą odpowiedź, mam jeszcze końcowe pytanie: jak zostaje się Podopiecznym fundacji? 

Aby zostać Podopiecznym fundacji należy się albo samodzielnie zarejestrować przez stronę internetową www.ychf.org, albo wysłać do nas maila. Oddzwonimy i pomożemy w rejestracji.
Strona jest bardzo intuicyjna, więc każdy może to zrobić osobiście :)

Dziękuje Pani za rozmowę!
Trwa ładowanie komentarzy...